Wszystko, co kocham: Directed by Jacek Borcuch. With Mateusz Kosciukiewicz, Olga Frycz, Jakub Gierszal, Andrzej Chyra. Follows four friends in their quest to form a punk band. As workers protests sweep across the country, Janek and Staszek, the sons of a navy man, the rebellious Kazik, and the affluent Diabel gel as a band, but their disparate lives are touched by social turmoil and outside
Komedia BILET NA KSIĘŻYC w kinach od 8 listopada. Najnowsza komedia Jacka Bromskiego, twórcy kinowych przebojów „U Pana Boga za piecem" i „U Pana Boga w ogródku", to pełna ciepła i humoru opowieść o młodości, przyjaźni i miłości w czasach, gdy człowiek stawiał pierwsze kroki na Księżycu, na ulicach stały saturatory, tranzystory pulsowały rock'n'rollem, a
Wszystko, czego zabrakło. "Wszystko, co kocham" to film bez zakończenia, bez puenty i bez rozwiązania. Obraz, który miał iść i przeć do przodu w rytmie punkrocka, upstrzony jest tylko trzema utworami WC (Wyidealizowanej Ciemności) i kiepskim wokalem Kościukiewicza. Jest to jednakże film ładny, zgrabnie nakręcony i opowiedziany bez
Maxiory > Wyszukiwarka: wybacz ale wciąż cię kocham film lektor pl online 2014 bez rejestracji wybacz ale wciąż cię kocham film 2015 online cały darmo bez rejestracji youtube vimeo cdda. FILMÓW W BAZIE 85 890 W POCZEKALNI 53 313
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą filmów, seriali, programów i bajek dostępnych na życzenie na platformach VOD. Wszystko wszędzie naraz (2022) - Borykająca się z trudami codzienności kobieta w średnim wieku zostaje wciągnięta w szaloną przygodę, w której sama może uratować świat, eksplorując inne
Film "Wszystko, co kocham" Jacka Borcucha zdobył Jańcia Wodnika - główną nagrodę publiczności - dla najlepszego filmu fabularnego na XVII Ogólnopolskim Festiwalu Sztuki Filmowej
. Film Jacka Borcucha wpisuje się zgrabnie w trend uwalniania się od Historii przez duże “H” w polskim kinie. W każdym razie mam nadzieję, że to trend. Zarówno Wojciech Smarzowski w Domu złym, jak i Borys Lankosz w Rewersie potraktowali zaplecze historyczne funkcjonalnie, jako tło dla fabuły rodem z kina gatunków i podtekst dla opowieści o swoich postaciach. Jest to niewątpliwie istotny krok w kierunku uwolnienia się od przyzwyczajeń oczekiwania wielkiego rozrachunku z historią w każdym tego typu filmie oraz pokazywania jej jako wielkiej maszyny dziejów, która przeżuwa i wypluwa maluczkich nieistotnych ludzi i ich Wszystko, co kocham bezpretensjonalnie potraktował traumę narodową, jaką był stan wojenny, aby opowiedzieć przesyconą autobiografizmem, nostalgiczną fabułę o młodości, dojrzewaniu, miłości i muzyce, która została akurat osadzona w takim przedziale czasowym. Szczerość takiego podejścia była ryzykowna, ale opłaciła się z nawiązką, dając w efekcie film przepełniony młodzieńczym duchem, z sympatycznymi bohaterami i scenami, do których chce się wrócić zaraz po rozpoczyna się dość surowym pokazem próby zespołu WCK, odbywającej się w opuszczonym wagonie kolejowym. Kamera z ręki, brudne brzmienie instrumentów oraz radość z grania i entuzjazm chłopaków w tej scenie od początku nakreślają klimat całości. Z pomocą Daniela Blooma bez zbędnych idealizacji odtworzone zostało brzmienie, jakie mógłby wydobyć z siebie taki amatorski zespół punkowy z prowincji. Oprócz estetyki punk-rocka, Bloom skomponował nastrojowe pasaże, tworzące nierozerwalną całość z obrazem i budujące emocjonalne tło. Jeśli chodzi o aspekty wizualne, Jacek Borcuch wraz z operatorem Michałem Englertem z dużym wyczuciem poruszają się pomiędzy poetyckością a realizmem, kontrastując romantyczne nadmorskie ujęcia z odrapanymi ścianami klatek schodowych i szarymi ulicami. Dzięki błyskotliwemu montażowi takie częste zmiany nastroju czy przeskoki od sielanki do scen bardziej dramatycznych stają się konsekwentną wizją i nie dają czasu na ma tutaj jakiejś nadrzędnej spajającej intrygi. Mamy wątek muzyczny, w którym zespół stara się o występ na festiwalu w Koszalinie, a potem na szkolnym balu. Ciekawie zarysowuje on zainteresowania i fascynacje ówczesnej młodzieży, skłonność do zachodnich artefaktów, buntu i rock’n’rolla, w którym bardziej chodzi o sam akt sprzeciwu niż o raczej wątpliwą jakość artystyczną inicjatywy. Inne wątki, takie jak romantyczna relacja pomiędzy Jankiem i Basią obserwujemy tylko fragmentarycznie, podobnie jest z relacjami głównego bohatera z organizującym strukturę filmu jest tutaj przede wszystkim perspektywa widzenia Janka, wokalisty zespołu, jego naiwne próby zrozumienia i ogarnięcia rzeczywistości, która go przytłacza, ważnych wydarzeń, które docierają do niego poprzez skrawki obrazów telewizyjnych i szepty rodziców. Lekko naszkicowany portret małej społeczności daje ciekawą galerię postaci, ukazując zwykłe życie i małe problemy w niezwykłych czasach, bez natrętnej martyrologii czy patosu. Wprowadzenie stanu wojennego o tyle wpływa na młodych, że przez jakiś czas mają wolne od szkoły i muszą wracać przed godziną policyjną. Poważniejsze konsekwencje raczej nie dotykają bohaterów bezpośrednio. Sytuacja polityczna tylko potwierdza ich potrzebę do buntu przeciwko systemowi, któremu dają wyraz w muzyce czy te niuanse świetnie odbijają się w twarzy Mateusza Kościukiewicza, który zaskakuje naturalnością i subtelnością, a przede wszystkim dojrzałą współpracą z innymi, pokazując spory potencjał na świetnego aktora. Nie tworzy on tutaj jakiejś brawurowej kreacji buntownika; jest jednocześnie na tyle wyrazisty, że budzi sympatię i pozwala widzowi na identyfikację, ale także stanowi lustro, w którym doskonale widać wszystkie tematy przewijające się przez film. Z reszty chłopaków z zespołu wyróżnia się Jakub Gierszał w roli Kazika, świetnie uzupełniający się z Kościukiewiczem w charakterystycznym duecie. Znakomitości obsady dopełnia weteran Andrzej Chyra, który wygrywa każdą możliwą nutę z postaci ojca Janka, oraz interesująca Olga co kocham pełne jest ikonicznych obrazów i scen, które świetnie działają jako autonomiczne epizody, a także wpisują się w całość kompozycji filmowej. Scenka, w której czwórka bohaterów mija idący z przeciwka oddział wojskowy, zwięźle pokazuje wszystko, czego możemy się spodziewać. Jest w niej cała punkowa energia, wizualna poezja, a także naiwna deklaracja buntu i nostalgia za minioną młodością. Takie polskie filmy chcę oglądać i mam nadzieję, że młodzi reżyserzy mają więcej takich pomysłów w z archiwum
Wszystko co kocham - dramat, obyczaj Film produkcji: Polska (2009 r.) Długość filmu: 95 min. Fabuła: Piękna wiosna 1981 roku w Polsce. W nadmorskim miasteczku 18-letni Janek, syn oficera marynarki wojennej, zakłada zespół punkrockowy, by głośno krzyczeć o rzeczach dla niego najważniejszych. Jego życie wypełnia muzyka i pierwsza wielka miłość - Basia, nic jednak nie jest trwałe. "Solidarność" walczy o wolność i demokrację, w kraju narasta napięcie. Komuniści potajemnie szykują stan wojenny. Bunt młodości w czasie politycznej zawieruchy może stać się zarzewiem tragedii. Gwałtowny konflikt z komisarzem stanu wojennego i śmierć bliskiej osoby zmienią w świecie Janka wszystko. (opis fabuły zaczerpnięty z serwisu Scenariusz i reżyseria: Jack Borcuch Występują: Mateusz Kościukiewicz (Janek), Olga Frycz (Basia), Jakub Gierszał (Kazik), Andrzej Chyra (Ojciec Janka), Anna Radwan (Matka Janka), Katarzyna Herman (Sokołowska), Marek Kalita (Sokołowski), Mateusz Banasiuk (Staszek), Igor Obłoza (Diabeł), Zygmunt Malanowicz (Dziadek Janka), Elżbieta Karkoszka (Babcia Janka), Brygida Turowska (Mama Basi), Grzegorz Gzyl (Ojciec Basi), Ewa Kolasińska (Nauczycielka), Halina Skoczyńska (Nauczycielka fortepianu) i inni KLIKNIJ PLAY, ABY OGLĄDAĆ FILM Wszystko co kocham film otworzy się w nowym oknie
Film Jacka Borcucha wpisuje się zgrabnie w trend uwalniania się od Historii przez duże “H” w polskim kinie. W każdym razie mam nadzieję, że to trend. Zarówno Wojciech Smarzowski w Domu złym, jak i Borys Lankosz w Rewersie potraktowali zaplecze historyczne funkcjonalnie, jako tło dla fabuły rodem z kina gatunków i podtekst dla opowieści o swoich postaciach. Jest to niewątpliwie istotny krok w kierunku uwolnienia się od przyzwyczajeń oczekiwania wielkiego rozrachunku z historią w każdym tego typu filmie oraz pokazywania jej jako wielkiej maszyny dziejów, która przeżuwa i wypluwa maluczkich nieistotnych ludzi i ich Wszystko, co kocham bezpretensjonalnie potraktował traumę narodową, jaką był stan wojenny, aby opowiedzieć przesyconą autobiografizmem, nostalgiczną fabułę o młodości, dojrzewaniu, miłości i muzyce, która została akurat osadzona w takim przedziale czasowym. Szczerość takiego podejścia była ryzykowna, ale opłaciła się z nawiązką, dając w efekcie film przepełniony młodzieńczym duchem, z sympatycznymi bohaterami i scenami, do których chce się wrócić zaraz po rozpoczyna się dość surowym pokazem próby zespołu WCK, odbywającej się w opuszczonym wagonie kolejowym. Kamera z ręki, brudne brzmienie instrumentów oraz radość z grania i entuzjazm chłopaków w tej scenie od początku nakreślają klimat całości. Z pomocą Daniela Blooma bez zbędnych idealizacji odtworzone zostało brzmienie, jakie mógłby wydobyć z siebie taki amatorski zespół punkowy z prowincji. Oprócz estetyki punk-rocka, Bloom skomponował nastrojowe pasaże, tworzące nierozerwalną całość z obrazem i budujące emocjonalne tło. Jeśli chodzi o aspekty wizualne, Jacek Borcuch wraz z operatorem Michałem Englertem z dużym wyczuciem poruszają się pomiędzy poetyckością a realizmem, kontrastując romantyczne nadmorskie ujęcia z odrapanymi ścianami klatek schodowych i szarymi ulicami. Dzięki błyskotliwemu montażowi takie częste zmiany nastroju czy przeskoki od sielanki do scen bardziej dramatycznych stają się konsekwentną wizją i nie dają czasu na ma tutaj jakiejś nadrzędnej spajającej intrygi. Mamy wątek muzyczny, w którym zespół stara się o występ na festiwalu w Koszalinie, a potem na szkolnym balu. Ciekawie zarysowuje on zainteresowania i fascynacje ówczesnej młodzieży, skłonność do zachodnich artefaktów, buntu i rock’n’rolla, w którym bardziej chodzi o sam akt sprzeciwu niż o raczej wątpliwą jakość artystyczną inicjatywy. Inne wątki, takie jak romantyczna relacja pomiędzy Jankiem i Basią obserwujemy tylko fragmentarycznie, podobnie jest z relacjami głównego bohatera z rodzicami. Elementem organizującym strukturę filmu jest tutaj przede wszystkim perspektywa widzenia Janka, wokalisty zespołu, jego naiwne próby zrozumienia i ogarnięcia rzeczywistości, która go przytłacza, ważnych wydarzeń, które docierają do niego poprzez skrawki obrazów telewizyjnych i szepty rodziców. Lekko naszkicowany portret małej społeczności daje ciekawą galerię postaci, ukazując zwykłe życie i małe problemy w niezwykłych czasach, bez natrętnej martyrologii czy patosu. Wprowadzenie stanu wojennego o tyle wpływa na młodych, że przez jakiś czas mają wolne od szkoły i muszą wracać przed godziną policyjną. Poważniejsze konsekwencje raczej nie dotykają bohaterów bezpośrednio. Sytuacja polityczna tylko potwierdza ich potrzebę do buntu przeciwko systemowi, któremu dają wyraz w muzyce czy te niuanse świetnie odbijają się w twarzy Mateusza Kościukiewicza, który zaskakuje naturalnością i subtelnością, a przede wszystkim dojrzałą współpracą z innymi, pokazując spory potencjał na świetnego aktora. Nie tworzy on tutaj jakiejś brawurowej kreacji buntownika; jest jednocześnie na tyle wyrazisty, że budzi sympatię i pozwala widzowi na identyfikację, ale także stanowi lustro, w którym doskonale widać wszystkie tematy przewijające się przez film. Z reszty chłopaków z zespołu wyróżnia się Jakub Gierszał w roli Kazika, świetnie uzupełniający się z Kościukiewiczem w charakterystycznym duecie. Znakomitości obsady dopełnia weteran Andrzej Chyra, który wygrywa każdą możliwą nutę z postaci ojca Janka, oraz interesująca Olga wpisyWszystko, co kocham pełne jest ikonicznych obrazów i scen, które świetnie działają jako autonomiczne epizody, a także wpisują się w całość kompozycji filmowej. Scenka, w której czwórka bohaterów mija idący z przeciwka oddział wojskowy, zwięźle pokazuje wszystko, czego możemy się spodziewać. Jest w niej cała punkowa energia, wizualna poezja, a także naiwna deklaracja buntu i nostalgia za minioną młodością. Takie polskie filmy chcę oglądać i mam nadzieję, że młodzi reżyserzy mają więcej takich pomysłów w z archiwum
Film Jacka Borcucha, twórcy "Wszystko co kocham". Obraz jest opowieścią o parze polskich studentów, którzy poznają się podczas wakacji w Hiszpanii. W beztroski czas i piękne krajobrazy wdziera się jednak okrutna rzeczywistość. Życie bohaterów zostaje wystawione na niechcianą próbę... Agresja i niekontrolowane zachowania prowadzą do tragedii, ze skutkami której chłopak nie może się pogodzić.
Autor przeprasza za za dużą liczbę użycia słowa "cukierkowy". Zaznacza dwie rzeczy: lepszego przymiotnika nie potrafię wymyśleć. W kontekście tego filmu jest to zaleta. I to wczoraj "Wszystko co kocham". Tym, którzy nie wiedzą nie jest to tytuł kolejnej polskiej komedii romantycznej, w którym słowo "kocham" otoczone jest różnymi frazesami. Jest to film... no właśnie o czym? Spodobał mi się, ale teraz dopiero zacząłęm się zastanawiać - o czym on jest - po prostu jest to film o młodych ludziach. Nie dajcie się zbyć frazesem, że to tylko dla tych którzy pamiętają Jarociny i maturę zdawali w stanie wojennym (bo wtedy się film dzieje). Nie. On jest uniwersalny - ale dla młodych. Ja bawiłem się doskonale - może dlatego, że 17 lat miałem 5 lat temu i pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałem Dezertera na żywo. WCK powala jedną rzeczą - zdjęciami. Mistrzostwo świata. I stylizowanie obrazu na starą taśmę (aspekt powiedzmy techniczny) jak i sama kompozycja kadrów jest wyśmienita. Oczywiście patos bywa - ale uwierzcie tutaj jest on cukierkowy. Cukierkowy patos - tak najlepiej opisać co się dzieje w filmie. Gdyby ktoś mi opisał takie ujęcie: w bazie wojskowej maszerują równym krokiem żołnierze Armii Czerwonej. W przeciwnym kierunku maszerują chłopcy z zespołu punkowego. Zwolnione tempo, dwie grupy mijają się. Uznałbym - tandetny chwyt. Tu działa już wstaniemy powaleni zdjęciami to film urzeknie - raz że częścią cukerkową, dwa że jest on blisko nas. Dialogi to mistrzostwo świata. Są one tak naturalne (od zwykłego -Co u Ciebie? -Dobrze. - To fajnie), a równocześnie... cukierkowy pomieszana z cukierkami sprawdza się doskonale. Pierwszy pocałunek głównego bohatera nie wygląda jak Hollywood - wygląda... naturalnie i o dziwo przez to jest jeszcze bardziej z kina zadowolony. Czy czegoś się przyczepiłem? No pewnie! Najpierw czepialstwo drobne. Może pamiętacie skecz Monty Pythona o parze która zaczyna uprawiać seks i w momencie, gdy kamera ma coś pokazać pojawiają się przebitki walących się wież i innych wysokich budynków. Bardziej klasyczne przykłady z historii kina to masturbacja w Mechanicznej Pomarańczy (wiele osób uznaje, że jej tam nie ma - i to jest mistrzostwo Kubricka). Natomiast w WCK taki chwyt montażowy jest okropnie tandetny. Główny bohater wkłada rękę pod spodnie i... przebitka falującego morza. Dobrze, że scena seksu jest cała i nie mamy statku wpływającego do portu...Zakończenie - otwarte, ale bez pointy. Ktoś powie, że właśnie na tym polega otwarte zakończenie. Nie dla mnie. Dobre zakończenie tego typu jest wtedy, gdy point jest kilka i nie wiem na którą zdecyduje się postać. A tu... nie wiadomo kompletnie co będzie dalej. nie jest filmem wybitnym. Świetnie się go ogląda i jeżeli skończyliście liceum i chcecie wrócić do tamtych czasów - koniecznie to obejrzyjcie. Nie wiem jak dla pokolenia, które ten film opisuje - ale dla końcówki lat '80 - Polecam.
wszystko co kocham cały film